Maratony MTB Świętokrzyska Liga Rowerowa

3 w 1, czyli relacja z trzech edycji Świętokrzyskiej Ligi Rowerowej

W ten weekend maratończycy mają wolne, więc abyście nie zapomnieli o Lidze Rowerowej mamy dla Was relację Marcina z jego trzech ostatnich startów.

Kielce,

kiedy myślałem, że Piekoszów był ciężki, to nie wiedziałem jeszcze o Kielcach.

Równie trudno, równie gorąco. Dodatkowo ból żeber dawał się mocno we znaki.

Napakowanie się lekami przeciwbólowymi pomogło na ból, ale mój organizm mówił nadal “nie”. Dreszcze, nudności, brak sił.

Telegraf zmęczył, ale to co było dalej, wykończyło. Zjazd z niestachowskiego stoku zamiast ucieszyć, rozwalił mnie zupełnie, bo zaraz trzeba było wjeżdżać (a w zasadzie wchodzić) ponownie. To był moment, gdzie poważnie zastanawiałem się, czy nie zalegnąć w cieniu i odpuścić jazdę.

Później na podjeździe znajome krzyki najpierw Łukasz, a później Drrota zmotywowali do dalszej jazdy i jakoś to poszło. Sił przybyło i do końca dociągnąłem.

Jak czasami niewiele wystarczy, żeby człowiek się przemógł.

Dzięki ekipa – z Wami to ma sens.

Morawica

Pisząc o Morawicy napiszę krótko – bo taka też była trasa. Szybka, krótka i przyjemna.
W większości przypadków nie miałem zielonego pojęcia gdzie się znajduję i, że takie miejsca wogóle istanieją w tej okolicy 🙂

Jeśli chodzi o samą trasę – niezbyt dużo przewyższeń, sporo miejsc, gdzie można było osiągnąć niezłe prędkości… i czasami kończyło się to nienajlepiej.

Sam zaliczyłem 2 gleby na prostej drodze (a to kamień, a to koleina), ale na szczęście nie skończyło się źle. Niestety nie wszyscy mogą tak powiedzieć.

Podsumowując – trasa łatwa – można się było bardziej postarać, w drugiej połowie jakoś odpuściłem z tempem.

 

Zagnańsk/Kaniów

Świetna lokalizacja, przyjemne okolice i mnóstwo ludzi. Zaczęło się niewinnie, trochę szosy, trochę lasu, ale to, co stało się później było już dość ciekawe. Ilość i długość odcinków błotnych była wyjątkowo atrakcyjna, w związku z czym szybko oddałem się przyjemności związanej z relaksem w błotnym SPA.
Szybki bieg przez błotko pozwolił mi uzyskać dobrą pozycję, którą później straciłem na rzecz szybszych zawodników na długich prostych.
Jednak kolejny powrót do błota pomógł przebić się wyżej i zostać na tej pozycji do końca. Jestem zadowolony z wyścigu w doborowym towarzystwie, a szczególnie z powrotu na trasę Małej Syrenki, naszej klubowej maskotki 😀