Wycieczki Zdjęcie z wycieczek

Rowerowe pożegnanie Zimy – żegnaj Marzanno!

Rowerowe pożegnanie Zimy

Chyba już wszyscy jesteśmy zmęczeni zimą. Dlatego postanowiliśmy pomóc jej odejść na kilkumiesięczny sen. Razem z zimą wysłaliśmy również jej agentkę Marzenę. Marzena została do swojej ostatniej drogi w tym roku przygotowana przez Izę, którą ją złapała, odziała i do roweru Prezesa przywiązała.

Zebranie zimowypędzaczy

Start wycieczki został zaplanowany na 19 marca 2017 r., czyli w przeddzień nadejścia kalendarzowej wiosny. Zauważcie jakie z nas cwaniaki i jak sprytnie wybraliśmy moment na pozbycie się Marzeny ;).

Niestety już od kilku dni było wiadomo, że pogoda w niedzielę nie będzie zachęcała do rowerowych wycieczek. Dlatego byliśmy bardzo mile zaskoczeni, że mimo niesprzyjającej aury (WIATR!!!) na Placu Artystów pojawiło się 25 osób (!!!). Dodatkowo w większości pojawiły się nowe osoby, które jechały z nami na wycieczkę po raz pierwszy. Czyżby wycieczki o dystansie +/- 30 km to jest to czego od nas oczekujecie? 😉

Start ku Wiośnie

Standardowo po odczekaniu 15 minut wyruszyliśmy. Kieleckimi ścieżkami rowerowymi dotarliśmy na stok na górze Telegraf. Na szczęście śnieg, który tam zobaczyliśmy był raczej śniegiem sztucznym, a taki śnieg tolerujemy. Wiadomo, że to taki sam śnieg jak w lodówce i jakoś z nim żyjemy ;).
Po chwilowym odpoczynku ponownie ruszyliśmy w drogę. Naszym kolejnym celem była Góra Krzyżna, na którą musieliśmy dostać się piechotką ponieważ nasza kondycja po długiej zimie nie jest najlepsza. Obiecujemy, że jeśli będziecie regularnie uczestniczyć w naszych wycieczkach to pod koniec sezonu wszyscy ten “łagodny” podjazd pokonamy na rowerze 😉

Ostatni posiłek Marzeny

Na górze czekało na nas przygotowane przez niezawodnego Prezesa suchutkie drewno, toteż bez dłuższego zastanowienia się zabraliśmy się do przygotowania ogniska. Dzięki pieczonym kiełbaskom uzupełniliśmy naszą energię. Dla nas było to posiłek regeneracyjny, natomiast dla Marzeny był jej ostatnim :(.
Potem nastąpiło to co nieuniknione. Marzena przy dużym udziale Prezesa udała się w swój ostatni “rejs”. Rzeką Lubrzanką popłynęła wprost do morza zabierając ze sobą Zimę. Powiem Wam szczerze, że płynęła tak szybko, aż się za nią dymiło 😉

Zimy ni ma?

Po dobrze spełnionym obowiązku wróciliśmy do Kielc. No prawie wszyscy wróciliśmy ponieważ koledze Jarkowi rower Dżitik (prawie jak Dzik) po drodze odmówił posłuszeństwa. Zapytacie zapewne czy popsuło nam to humory? Otóż nie bo jak stara zasada wycieczek rowerowych mówi: “Jeśli na metę wraca 80% uczestników, którzy wystartowali to wycieczkę można uznać za udaną!” 😉
Ale spokojnie, Jaro wrócił do domu piechotą…..podobno.

Do następnej wycieczki!

Uśmiecha się. Jeszcze nie wie co ją czeka.
Przyroda już wie
Panorama. Oglądamy na pełnym ekranie.
Ostatnie pamiątkowe zdjęcia z Marzeną

Część zdjęć udostępnił Michał Krzos. Dziękujemy